niedziela, 1 stycznia 2012

Pracowite święta...

Święta, święta i po świętach. A w czasie świąt prócz obżarstwa nie obyło się bez małych wariacji na temat. Decoupage'owy temat oczywiście :)






Przeraża mnie jedynie fakt, jak bardzo pochłania mnie dłubanie przy szkatułkach. Jestem w stanie przesiedzieć cały boży dzień, pół nocy i jeszcze zasypiam, zastanawiając się, co jeszcze dodać, dokleić :)

środa, 21 grudnia 2011

I znowu róże

Dzisiaj podeszłam do ozdabiania kolejnego lusterka trochę z innej strony. Najpierw miałam robić wypukłe listki, ale w efekcie wszystko jest na płasko (z wyjątkiem małej różyczki). Całość zawiesiłam na sznurku zaplątanym dwoma węzłami do makramy. I koraliki. Ukończona praca prezentuje się tak:

wtorek, 20 grudnia 2011

Mała rzecz a cieszy...

Ostatnio, dzięki skuteczności i uporowi mojej koleżanki Ani trafiłam na kurs decoupage, połączony z techniką sospeso. O tym, żeby nauczyć się decoupage marzyłam zawsze, ale to, co można z tego tworzyć, przerosło moje oczekiwania.




Można rzec, że oszalałam na tym punkcie. Portfel poszedł w ruch i tak obkupiona w przeróżne serwetki i inne cuda przystąpiłam do akcji. Na pierwszy ogień poszły lusterka - takie zwykłe, kupione w IKEA.

Z połączenia
powstało takie oto lusterko:


Z kolei czarne lusterko
wzbogacone o takie maki

 wygląda tak:



:)

środa, 14 grudnia 2011

Kilka słów na początek...

Artystycznie wyżywałam się chyba od zawsze. Zawsze coś kleiłam, wycinałam, rysowałam, składałam. Czasem moja kreatywność odbijała się czkawką innym domownikom, kiedy to coś nagle w tajemniczych okolicznościach zmieniało swój kształt, kolor, przeznaczenie... I to wcale nie ku radości właściciela przedmiotu. Z czasem doszłam do wprawy i moje "cosie" coraz częściej cieszyły oko innych. Konsekwencją tego był również fakt rozdawania większości swoich tworów. Czasem coś zrobione wyłącznie dla siebie, okazywało się idealnym prezentem dla kogoś bliskiego. I tak praktycznie wyzbywałam się swoich wypracowanych drobiazgów...

Stąd powstał pomysł założenia bloga. Byłby on czymś w rodzaju  kuferka, w którym mogłabym zostawiać ślad po swoich wypocinach.

No to czas zacząć...